4 sposoby na CTA, które nie obrażą Twojego odbiorcy

Target – mobile, czyli dlaczego reklamy na mobile’u są tak skuteczne?
22 czerwca 2018
Rebranding i rozwój, czyli co działo się w Blaber Media na przestrzeni ostatnich 7 miesięcy
6 sierpnia 2018

Viralowy content, wymarzony traffic i nadpobudliwa aktywność w socialu: na swoim materiale możesz mieć to wszystko, a przy tym ziejącą pustkę leadów. Dlaczego? Bo czasami zdarza się, że nasze CTA najzwyczajniej obraża odbiorcę. Jak obalić dyktaturę infantylnych wołaczy?

Niezależnie od tego, czy przygotowujemy kampanię mailingową, display czy reklamy natywnej, jednym z kluczowych wyzwań dla twórcy contentu jest przygotowanie angażujących CTA (Call-To-Action): elementów tekstu, które zachęcą odbiorcę do kliknięcia.

Choć do dziś standardem w content marketingu są akcje wyceniane za publikację treści i ich wyświetlenia (CPM, Cost-per Mille), a nie kliknięcia w linki w artykule (CPC, Cost-per-Click), to drugi model daje zamawiającym treści znacznie więcej gwarancji. Dlatego w Blaber Media łamiemy utarty schemat i rozliczamy się jedynie za skuteczne przekliki na strony naszych klientów. Jak to robimy? Odkryjcie z nami klucz do skutecznych CTA!

#1 Śmierć kliszom!

Pierwszą zasadą content designu jest: Szanuj odbiorcę swego! W równym stopniu tyczy się to samej treści naszych materiałów, jak i sekcji odpowiedzialnych za zbieranie klików. Umówmy się, tekst: „Skontaktuj się z naszym ekspertem, by dowiedzieć się więcej” skłoni czytelnika co najwyżej do uśmiechu politowania – zaś na pewno nie do kliknięcia.

Korzystanie z gotowców, schematów i klisz w CTA to jeden z grzechów głównych twórców contentu: robią to nawet doświadczone i duże marki. Nie znaczy to jednak, że nasze CTA powinno być maksymalnie oryginalne i nietypowe. Twórzmy je po prostu z myślą o tym, jakimi wyróżniającymi nas cechami chcemy „uwieść” odbiorcę – bądźmy zabawni lub profesjonalni, ale nigdy nudni i powtarzalni.

#2 Krótko nie równa się głupio

Tę zasadę można streścić krótko: istnieje złoty środek między formułą „Zobacz” a „Zobacz, jak nasze produkty mogą wpłynąć na wydajność Twojej firmy”. Za klasyczny już uchodzi limit 5 słów i choć nie musimy trzymać się go ze śmiertelną powagą, to właśnie tyle nam powinno wystarczyć, żeby przykuć uwagę i zachęcić do zaangażowania.

Przykłady? „Start a campaign” (ang. Rozpocznij kampanię) akcji charytatywnej Charity Water, lub „Give Prezi a try” (ang. Daj szansę Prezi) inteligentnej aplikacji do prezentacji danych. W obu CTA z krótkim tekstem idzie w parze ze zbudowaniem wrażenia uczestnictwa w czymś niebanalnym.

#3 Nie strzelajmy CTA w płot

Żeby kliknąć, odbiorca CTA musi czuć jednocześnie dwie rzeczy: ekscytację w związku z tym co go czeka i przynajmniej mglistą wiedzę o tym, co spotka go po kliknięciu. Enigmatyczne i pozbawione treści sformułowania „Kliknij tutaj”czy „Zobacz” nie mówią czytelnikowi nic: ani go nie uwodzą, ani nie informują o zawartości linku.

Świetny przykład łączenia obu komunikatów znajdziemy na stronie Netflixa. Na wizualizacji przedstawiającej cover arty najpopularniejszych seriali widnieje wyboldowany napis „See what’s next” (ang. Zobacz co dalej), a pod nim CTA „Join free for a month” (ang. Dołącz za darmo na miesiąc). Mam już swoje konto, ale i tak z podekscytowania kliknąłem.

#4 Słowa są złotem

Może to banał, ale wybór słów ma kluczowe znaczenie. Według badań agencji Adchemy słowo „Shop” użyte w materiale wygenerowało 4 razy większą klikalność, niż słowo „Buy” – w końcu „shopping” znaczy i oddziałuje na wyobraźnie znacznie bardziej, niż suche „buying”. Ta pozornie minimalna różnica w znaczeniu, tworzy wielką różnice w świadomości odbiorcy.

Odnajdywanie wyrazów, które niosą ze sobą obietnicę uczestniczenia w czymś intrygującym, jest tu kluczowe. „Odkryj” lub „spotkaj” będzie zawsze bardziej pociągające, niż „sprawdź” czy „przeczytaj”. Trzy razy sprawdźmy więc słownik synonimów, zanim zdecydujemy się na wyraz mający odsłaniać przed odbiorcą naszą obietnicę.

Te kilka sposobów oszczędzi Wam przykrości przy sprawdzaniu ilości przeklików, a odbiorcom wrażenia, że traktuje się ich jak boty do sczytywania treści i zakupów. W końcu i my, twórcy contentu, chcemy trafiać na CTA które sprawią, że będziemy chcieli przejść na drugą stronę linku.

4 sposoby na CTA, które nie obrażą Twojego odbiorcy